Fighting Force Master Collection
AUTOR: PSXManiak · DODANO:
□ KRÓTKA RECENZJA
Fighting Force Collection (PS5) — 30/100
Fighting Force to gra z mojego dzieciństwa, z szaraka, i pamiętam ją do dzisiaj. Po latach odpaliłem ją na PS5 i faktycznie levele rozpoznałem od razu. Ciekawostka, o której nie miałem pojęcia: Core Design pierwotnie proponowało to Sedze jako kontynuację Streets of Rage, Sega odpuściła, więc grę wydał ostatecznie Eidos. Dużo to tłumaczy, bo to jest dosłownie beat 'em up przeniesiony w trzeci wymiar.
Zagraliśmy ze szwagrem na kanapie i przeszliśmy w jakąś godzinę, półtorej, bez zaliczania wszystkich map, bo gra rozgałęzia się i sam wybierasz, którą drogą idziesz. I to jest jedyna rzecz, która mnie tutaj trzymała, bo co-op nadal działa. W dwójce go już nie ma, więc jedynka wygrywa bezapelacyjnie.
Reszta to niestety zderzenie ze ścianą. Sterowanie jest drewniane, kopanie leżącego przeciwnika wygląda fatalnie, ciosów jest mało: pięść, kopniak, skok, kombosy za własne zdrowie i chwyty z finisherami. Model zniszczeń, który kiedyś mnie rozkładał, czyli rozwalanie auta, odpadające koła, tulipan z butelki, dziś doceniam, ale wrażenia już nie robi. Fabuły praktycznie nie ma, jest jakiś złol i tyle. Muzyki nie zarejestrowałem w ogóle. I nie jestem w tym odosobniony, bo na OpenCritic kolekcja ma 55 punktów i rekomenduje ją tylko 26 procent recenzentów.
Za samą kolekcję plus: save states, przewijanie, podbita rozdzielczość i filtry CRT są zrobione porządnie, klatka trzyma, nic nie zamula. To nie jest przypadek, gdzie port psuje grę. Grę psuje sama gra.
playstation
Ocena: 30/100. Oceniam ją jako tytuł, w który gram dzisiaj, nie jako wspomnienie. Z pamięci dałbym jakieś 80. Wiem, że narażę się fanom, ale to moja prywatna recenzja i moja prywatna ocena, więc sorry, tu rządzę ja.
△ PLUSY
- + Kanapowy co-op, przeszliśmy ze szwagrem w jakąś godzinę, półtorej. W dwójce kooperacji już nie ma, więc jedynka wygrywa.
- + Model zniszczeń, który kiedyś rozkładał mnie na łopatki: rozwalasz auto, otwiera się bagażnik, odpadają koła i można je podnieść. Do tego pistolety, pałki, noże, butelka, z której robi się tulipan.
- + Cztery postacie do wyboru, w tym Hawk i jeden mięśniak, który jak na tyle mięśni jest zaskakująco sprężysty. W dwójce zostaje sam Hawk.
- + Sama kolekcja zrobiona porządnie: przewijanie, filtr linii CRT, podbita rozdzielczość, stabilna klatka. Żadnego mulenia jak w gorszych zbiorach retro.
- + Levele pamiętam do dzisiaj, po tylu latach rozpoznałem je od razu.
○ MINUSY
- − Drewniane sterowanie. Kopanie leżącego przeciwnika wygląda i czuje się fatalnie.
- − Bardzo mało ciosów, rozgrywka to pięść, kopniak, skok, do tego kombosy za własne zdrowie i chwyty z finisherami. Na dłużej to za mało.
- − Grafika zestarzała się słabo. To, co dla gówniarza było niemożliwością, dziś jest kanciastą bryłą poligonów.
- − Fabuły praktycznie nie ma. Jest jakiś złol, gonimy go, ale kto to i po co, nie dowiadujesz się.
- − Muzyki nie zarejestrowałem w ogóle, dźwięki co najwyżej ok.
- − Odbiłem się. Nie mam ochoty wracać.
△ OCENY
Oceniam tę grę niżej niż krytyków o 23 pkt. To jeden z większych rozjazdów w mojej kolekcji.